B.A.P w Warszawie (14.05.2016) – relacja z koncertu

14 maja, w ramach światowej trasy Live on Earth 2016, w warszawskiej Hali Koło wystąpiła koreańska grupa B.A.P. Polska część trasy zorganizowana była przez Knock Out Productions. Był to pierwszy raz, gdy zespół zawitał z koncertami do Polski, co sprawiło, że oprócz licznych fanów grupy, znanych jako B.A.B.Y, na występ przyszły też chętnie wszystkie osoby, które choć raz w życiu chciały ujrzeć chłopaków z B.A.P na żywo. Nie zabrakło więc długiej kolejki, która zaczęła się ustawiać pod halą już poprzedniego dnia. Niestety pogoda w tym czasie nie dopisała i oczekujący na koncert odrobinę zmokli.

pre_1463767204__ban

Koncert rozpoczął się planowo o godzinie 20:00. Światła zgasły, przyprawiając wszystkich o mocne bicie serca, fani zaczęli skandować nazwę grupy. Wkrótce rozległy się również dźwięki gwizdków, będące niejako symbolem zespołu, doskonale komponujące się z głosami obecnych na hali. Krzyki ucichły na chwilę, gdy zaczęła grać muzyka – intro porywające do skoków, zapowiadające nadchodzącą świetną zabawę, jeden wielki wiosenny Karnawał. Ten wstęp był rozgrzewką, dzięki której każdy mógł zebrać siły na głośne śpiewanie pierwszej piosenki koncertu – debiutowego utworu zespołu „Warrior”. Już tutaj gwizdki miały okazję spełnić swoją pierwotną rolę – towarzyszenie fanchantom. Po pierwszej piosence członkowie grupy natychmiastowo przeszli do „What the hell” o nieco rockowym brzmieniu, a potem do równie energicznej piosenki „No mercy”, która została w genialny i płynny sposób połączona ze znanym wszystkim „We will rock you” grupy Queen. Aranżację piosenek zespołu urozmaicili perkusista i DJ, którzy towarzyszyli grupie przez cały koncert. Wszystko to zdawało się mijać bardzo szybko, gdyż fani nie mogli się doczekać pierwszego bliższego kontaktu z grupą, pierwszej rozmowy, u większości grup nadchodzącej zazwyczaj po pierwszej, ewentualnie drugiej piosence.

Po mocnym starcie grupa nieco zwolniła, przechodząc do solowego, seksownego występu Himchana (S.N.S). Zdjęta marynarka, płynne ruchy taneczne oraz popisowy rap Yongguka, nadający utworowi nieco drapieżnego brzmienia, wywołały bardzo głośne okrzyki fanów. Po krótkim filmiku, który dał publiczności chwilę na ochłonięcie, a chłopakom na przygotowanie się, grupa wróciła na scenę w pełnym składzie, występując ze „Spy” oraz skocznym „Be happy”. Po tym ostatnim muzyka ucichła, dając szansę członkom B.A.P na przedstawienie się i powiedzenie kilku zdań po polsku. W tym momencie fani wykonali swój popisowy ruch – zaczęli głośno tupać, wprawiając z początku idoli w osłupienie, a później sprawiając, że zaczęli się tym cieszyć i prosić o więcej. Nie zabrakło również pokazania chłopcom banerów z podziękowaniami w języku koreańskim za przybycie do Polski. Oprócz przywitań typu „cześć” czy „jak się macie?”, fani zostali zapewnieni, że członkowie grupy za nimi tęsknili. Zespół stwierdził również, że sprawią, że wszyscy obecni „będą szczęśliwi”, co było nawiązaniem do poprzedniej piosenki. To pokazało ogromne chęci sześciu Koreańczyków do samodzielnego prowadzenia całego koncertu, wraz z zapowiadaniem kolejnych piosenek. Nie zabrakło również pytań mających ożywić publiczność (i może wywołać konflikt na scenie?) o to, który z członków grupy jest najprzystojniejszy.

Następne utwory z pewnością miały na celu uszczęśliwienie wszystkich – zarówno najnowsza tytułowa piosenka „Feel so good”, jak i „Carnival” z tego samego albumu, dzięki swojej tematyce i żywym rytmom, wprowadziły wszystkich w radosny nastrój. Fani śpiewali do piosenek tyle, ile mogli, czego z pewnością nie dało się przeoczyć. Po tych utworach nastąpiła krótka przerwa, podczas której ponownie dało się słyszeć wołania fanów, a następnie na scenę wyszedł Daehyun i zapowiedział, oczywiście po polsku, swój solowy występ z utworem „Shady lady”, który został żywo przyjęty przez publiczność.

Relacjonując ten pełen emocji i świetnej zabawy koncert, z pewnością nie można ominąć tego, co nastąpiło później – remixu „Hurricane”, który zmienił piosenkę prawie nie do poznania, nadając jej mocnego brzmienia EDM, właściwie uniemożliwiającego stanie w jednym miejscu bez ruchu. Po wprowadzeniu wszystkich w klubowy nastrój, chłopcy wykonali utwór „Badman”, wywołując jeszcze większe podekscytowanie wśród publiczności. Następnie przeszli płynnie do pozornie spokojnego, zremiksowanego „Dancing in the rain”, przy którym pierwsze rzędy miały okazję potańczyć w deszczu srebrnego konfetti. Zarówno przed jak i w trakcie następnej piosenki, „Bang x2” o rockowym brzmieniu, Yongguk krzyczał: „Are you ready?” (Czy jesteście gotowi?), na co fani reagowali gromkimi okrzykami i wprawiającym całą halę w drganie tupaniem. Potem była chwila na uspokojenie się – kolejny krótki filmik oraz solowy występ Jongupa z mniej energicznym utworem „Now”, który zapewne miały przygotować publiczność na to, co miało nastąpić za chwilę.

Gdy po chwili rozległa się muzyka, a na ekranie nad sceną pojawił się obraz, fani zaczęli krzyczeć. Okrzyki natychmiast jednak ustąpiły miejsca jednogłośnemu „och”, które było reakcją na przewijającą się listę konfliktów na świecie, do których doszło od roku 1914. Przez chwilę dało się też słyszeć szmery rozmów, zapewne wywołane chęcią dyskusji na ten temat. Na liście nie zabrakło również konfliktów związanych z Polską, których, mimo szybko uciekających napisów, nie dało się nie zauważyć; szybko więc ucichły nawet i rozmowy. Gdy długo ciągnąca się lista dobiegła końca, na ekranie wyświetlił się wielki napis „WAR (WOJNA)”, a następnie kolejny: „NO MORE WAR” (NIGDY WIĘCEJ WOJNY), na który wszyscy zareagowali brawami. Był to jeden z bardziej wzruszających momentów koncertu, który dotknął każdego, bez względu na to, jaką miłością darzy grupę.

Następnym utworem było utrzymujące klimat „One Shot”, przy którym również nie zabrakło śpiewania oraz gwizdków w odpowiednich momentach, a później publiczności dane było usłyszeć porządne wykonanie utworu „Kingdom”. Potem nadszedł czas na najprawdopodobniej najbardziej wyczekiwaną piosenkę wieczoru, co można było stwierdzić po głośnych okrzykach publiczności, klaskaniu do rytmu oraz prawie całym tekście śpiewanym przez całą halę – „1004”.

Po tym utworze, znanym również pod tytułem „Angel”, nastąpiła najdłuższa rozmowa B.A.P z fanami. Poczynając od pytań, czy wszyscy dobrze się bawią oraz o to, czyje solo było najlepsze, poprzez długie wypowiedzi członków grupy po polsku, będące podziękowaniami i wyznaniami miłości, na które publiczność odpowiadała skandując „dziękujemy” oraz „kocham cię” (czy też koreańską wersję „saranghae”), po zachęcanie wszystkich do wspólnego śpiewania następnego utworu: „With you”. Na ten moment fani mieli przygotowaną drugą stronę baneru, mówiącą w języku koreańskim: „Zawsze przy B.A.P/po stronie B.A.P”. Po kilku próbach wspólnego zaśpiewania z publicznością refrenu, chłopcy przeszli do wykonania piosenki. Próby przyniosły oczekiwane efekty – podczas refrenów publiczność głośno śpiewała z zespołem. Część uczestników koncertu wzruszyła się do łez tym utworem oraz emocjonalnym głosem Daehyuna.

Był to ostatni utwór głównej części koncertu, po którym chłopcy szybko się pożegnali używając słów „na razie” i zniknęli ze sceny. Po ich zejściu natychmiast dało się słyszeć fanów wołających „B.A.P”, krzyczących, gwiżdżących, tupiących, ponownie skandujących nazwę zespołu, ponownie gwiżdżących. Fani nakrzyczeli się, ale było warto – za chwilę ponownie zabrzmiała muzyka, a na ekranie zaczęło lecieć kolejne wideo z „Monologue” w tle, które było poświadczeniem tego, że chłopcy jeszcze się na scenie pojawią. Tak oto doszło do bisu, a pierwszym z utworów był „Young, Wild & Free”.

Później nadszedł czas długiego pożegnania. Po kilku zdaniach po polsku członkowie B.A.P zaczęli pytać, czy mogą mówić po koreańsku, czemu zaprotestowała część fanów, a przynajmniej w ten sposób członkowie zespołu zinterpretowali głośne okrzyki. Mimo tego, by móc w pełni przekazać swoje myśli, zaczęli po koreańsku dziękować i zapewniać, że chętnie wrócą do Polski w przyszłości. Ich wypowiedzi wszyscy mogli zrozumieć dzięki tłumaczowi. Podczas tej rozmowy Daehyun miał najwięcej zabawy, wymagając co jakiś czas od DJ’a specjalnych efektów dźwiękowych (POW POW POW), którym towarzyszyły losowe tańce i sesje beatboxowe, również wtedy, gdy doszło do Youngjae, który stwierdził, że nie będzie mówił po koreańsku, jeśli sobie tego nie życzymy. Gdy między wypowiedziami ponownie rozlegało się tupanie, doszło do kolejnego improwizowanego „We will rock you”. Daehyun obiecał, że wrócą tu w przyszłym roku, ale potrzebują do tego pomocy fanów, którzy na następny koncert mają przyprowadzić dosłownie wszystkich – od rodziców po babcie. Od Himchana publiczność usłyszała zapewnienia, że wszyscy są piękni, od Yongguka podziękowania za to, że są oraz zapowiedź następnego utworu: „Excuse me”. Po piosence doszło do kolejnych podziękowań i pożegnań wraz z ukłonami. Nie był to jednak koniec. Rozległy się ponowne powtarzające się okrzyki fanów – „dziękujemy”, po czym cały zespół wrócił na scenę z oczywistym pytaniem, czy fani chcą więcej. Żywa odpowiedź zapewniła publiczności ponowny występ z piosenką „Be happy”, przy której wszyscy już szaleli jak tylko mogli. Po tym utworze jednak nastał czas na ostatnie pożegnanie i koncert zakończył się naprawdę. Dało się jednak usłyszeć piosenkę „B.A.B.Y” lecącą w tle, podczas gdy na ekranie wyświetlały się poruszające wiadomości od każdego z członków B.A.P – oczywiście w języku polskim.

Luz, jakiego fani, przynajmniej ze złotej i srebrnej kategorii, mogli doświadczyć dzięki ustawionym barierkom, pozwolił wszystkim cieszyć się koncertem jeszcze bardziej. Ludzie przemieszczali się dowolnie w obrębie swoich sektorów, skacząc i tańcząc w rytm muzyki z pełną dowolnością, niczym w klubie. W dodatku w klubie z dobrym oświetleniem, któremu towarzyszyły zielone światła lightsticków trzymanych przez koncertowiczów.

Wokaliści niejednokrotnie popisali się swoimi mocnymi głosami, każdy mógł pochwalić się swoją niezwykłą barwą głosu, a dzięki solowym występom na światło dzienne wyszły ukryte talenty poszczególnych członków grupy, do których z pewnością można zaliczyć niezwykle płynne ruchy taneczne. Na potrzeby ponad dwugodzinnego koncertu większość układów została uproszczona i nie można było zobaczyć niektórych popisowych ruchów grupy, ale odgrywane podczas utworów scenki i ogólne rozmieszczenie na scenie, wraz z częstą zamianą miejsc i przechodzeniem z jednego końca sceny na drugi, oraz profesjonalni tancerze towarzyszący chłopakom, sprawiły, że scena bez przerwy wydawała się pełna, a chłopców można było dojrzeć z każdego miejsca wielkiej hali.

W pewnym momencie na scenę została wrzucona i złapana przez jednego z chłopców maskotka w kształcie misia. Nie zabrakło również mistrzowskiego fanserwisu. B.A.P patrzyło fanom w oczy, machało do nich, wysyłało serduszka i buziaki, z niektórymi prowadziło nieme (lub niekoniecznie) rozmowy. Kilku z członków zespołu schodziło ze sceny i zbliżało się do barierek, by dać się dotknąć fanom, najczęściej robił to Zelo (pod koniec koncertu stał po lewej stronie hali przy barierce dosyć długo). Jednym z milszych akcentów była również polska flaga, która wylądowała na scenie po tym, jak Youngjae zszedł, by ją przejąć od fanów. Została wzniesiona do góry tak, by każdy mógł ją zobaczyć albo tak, by zasłaniała wizję Daehyunowi, po czym zawisła do samego końca koncertu na DJ, znajdującej się po lewej stronie sceny (patrząc oczami widowni).

Po koncercie grupa szczęśliwych fanów miała okazję spotkać się z chłopakami i zamienić z każdym z nich kilka słów, przybijając im piątkę.

View this post on Instagram

#concert #bap #폴란드 #끝 #수고하셨습니다!

A post shared by jimseungho (@jim_seungho) on

Całe wydarzenie było zdecydowanie warte zobaczenia. Nie na co dzień można zobaczyć utalentowaną grupę występującą przy doskonale zgranych elementach, potrzebnych do tego, by koncert wywarł na każdym pozytywne wrażenie: dobrym oświetleniu dostosowanym do sytuacji, świetnej aranżacji muzycznej z udziałem perkusji oraz DJ, z tancerzami, podkreślającymi wymagające układy taneczne, filmami wideo poruszającymi ludzi nawet do łez oraz dodatkowo profesjonalną organizacją, zapewniającą oficjalne gadżety dobrej jakości.



2 thoughts on “B.A.P w Warszawie (14.05.2016) – relacja z koncertu

  1. WhiteQueen Reply

    Wkradł się chyba mały błąd.
    „To pokazało ogromne chęci SIEDMIU Koreańczyków do samodzielnego prowadzenia całego koncertu, wraz z zapowiadaniem kolejnych piosenek.”
    Ktoś przypadkiem doszedł do B.A.P? 😀

Dodaj komentarz